Strona główna  | Pedigree Data Base  Forum  |  Linki  |  Adopcje   

 
 
 » MENU GŁÓWNE

 » Wzorzec

 » Komentarz do wzorca

 » Artykuły

 » Literatura

 » Canario w mediach

 » Hodowla

 » Zdrowie

 » Użytkowość

 » Kupujemy prese

 » Kalendarz wystaw

 » Wyniki wystaw

 » Championy

 » Hodowle

 » Reproduktory

 » Suki hodowlane

 » Konkursy

 » Galerie

 » Filmy

 » Na wesoło

 » A może adopcja?

 » Jak dodać do portalu?

 

 
 
 

 

 

 

 » NIEZALEŻNY JAMNIK POTRZEBNY OD ZARAZ

Polityka

Nr. 7 (2542) 18 lutego 2006

autor: Marcin Kubacki

 

Dobierając sobie psa – socjologia nie ma wątpliwości – człowiek wkracza w sferę symboliczną. Czworonogiem prowadzonym na smyczy manifestuje swoje aspiracje. Ostatnio nastąpiły tu interesujące zmiany. Stylowo jest mieć yorka, ale również mieszańca. Pies bojowy – to już zdecydowanie passé.

 

Według Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, w Polsce żyje 7 mln psów. A w badaniu CBOS z 2003 r. aż 36 proc. respondentów deklarowało, że mieszka razem ze swoim czworonogiem. Jakie czworonogi są dzisiaj trendy, a jakie passé? Z lektury ogłoszeń gazetowych wynika, że najbardziej chodliwe są w tej chwili yorki, nieco rzadziej oferuje się goldeny, labradory i sznaucery mini.

To zestawienie w zasadzie znajduje potwierdzenie w danych Związku Kynologicznego w Polsce. – W tej chwili mamy zarejestrowanych około 65 tys. psów rasowych – informuje Anna Bogucka, członkini władz Związku, hodowczyni bokserów i międzynarodowa sędzia na psich wystawach. – Wśród nich najliczniejszą grupę stanowią, od lat popularne, owczarki niemieckie – w sumie jest ich ok. 6 tys. Kolejne są labradory i goldeny, których liczba w ciągu ostatnich 4 lat wzrosła dwu-, trzykrotnie. Pierwszych jest w sumie 3 tys., drugich 2,5 tys. Następne to cała grupa (trzy wielkości, trzy rodzaje sierści) sznaucerów, których mamy 3,5 tys., i jamników – ok. 3 tys. Potem są yorki – 3 tys. – westie i beagle. Stosunkowo dużo jest też ostatnio berneńskich psów pasterskich.

Coraz mniej trzyma się w Polsce psów bojowych.

W 2000 r. w ZKP zarejestrowanych ich było 5,7 tys., w 2006 r. już tylko 3,1 tys. (5 proc. ogółu). To przede wszystkim efekt malejącej populacji rottweilerów i, w mniejszym zakresie, owczarków kaukaskich. Rottweilerów przed pięciu laty było 4,2 tys., a dziś jest 1,7 tys., a liczba miotów zmniejszyła się dwukrotnie. Zdaniem hodowców, najwyraźniej opatrzyły się, no i okryły złą sławą po nagłaśnianych przez media wypadkach. Dziś, jeśli ktoś chce mieć psa kalibru rottweilera, częściej decyduje się na psa kanaryjskiego.

Oczywiście, dane ZKP nie obejmują całej populacji psów rasowych w Polsce. Ale zdaniem Anny Boguckiej wśród czworonogów nieujętych w rejestrze Związku proporcje są takie same.

W tym szlachetnym gronie jest coraz mniej pudli. Kiedyś porównywane do owieczek czworonogi uchodziły za psy inteligencji (zdaniem hodowców, to owcze podobieństwo – narzucające kłopotliwą konieczność czesania i strzyżenia pupila – zadecydowało o obecnej niechęci do pudli). Podobnym statusem cieszyły się spaniele, których obecna niepopularność to w pewnej mierze wina rodzimej kynologii. – Kiedyś, jeszcze w głębokim PRL, przywieziono z NRD pięknego spaniela złotego – opowiada Bogucka. – Piesek miał wadę – gryzł. A że był reproduktorem, wkrótce tę jego cechę odziedziczyły kolejne pokolenia. I tak ludzie zaczęli się do spanieli zniechęcać.

Ofiarą zniechęcenia padły również boksery – rasa, która od końca lat 40. ubiegłego wieku przeżywała czasy swojej świetności. Boksery uchodziły za psy środowisk artystycznych. Pod koniec lat 80. ich miejsce zajmować zaczęły psy obronne, a dziś – jak wynika z obserwacji hodowców – jamniki. I nie jest to bynajmniej dowód zniewieścienia twórców – rasowy wygląd (i w związku z tym odpowiednia prezencja), to istotne, choć nie jedyne kryterium przy wyborze pupili. Ważne, by zewnętrznej atrakcyjności towarzyszyły również inne cechy. Jamniki to psy samodzielne, niezależne, czym znakomicie wpisują się w artystyczny etos.

Dobrze sytuowane małżeństwa z dziećmi, posiadające domy, kupują goldeny i labradory, gdyż zdobyły one opinię łagodnych i mających miękkie pyski. Z tych samych powodów ta sama grupa – tyle że zmuszona do mieszkania w wygodnych, wielkomiejskich mieszkaniach i apartamentach – nabywa mniejsze westie i beagle. Nieduże gabaryty yorków czynią z nich element stroju i biżuterii, stąd rosnące zainteresowanie nimi, zwłaszcza panien w typie Paris Hilton, eleganckich dam z towarzystwa czy kobiet aspirujących do tego grona.

Pies jest dobrem symbolicznym, prezentującym status społeczny właściciela. Podobnie jak markowa odzież albo samochód – mówi socjolog Tomasz Szlendak. – Jeśli więc właściciele Tico kupują drogiego psa, to nie po to, by go tym marnym samochodem obwozić, tylko żeby sam pies, odseparowany od auta, kłamał co do ich wysokiego statusu społecznego. To taki ersatz, symboliczny wypełniacz albo ukajacz bólu związanego z niską pozycją. Szlendak dopatruje się tu analogii z odwiecznym problemem Polaka – własnym mieszkaniem. Większość narzeka, że to wydatek ponad możliwości, w tym samym czasie kupując zupełnie niezłe samochody. – Kupno drogiego psa jest i tak tańsze, a w przestrzeni społecznej, dajmy na to w parku, znaczy tyle samo co drogi samochód.

Przeciętna cena, np. sznaucera mini z rodowodem, to 800 zł. Zdarzają się i kwoty kilkakrotnie wyższe – gdy ojcem oferowanego zwierzęcia jest uznany champion, bywa, że z drugiego końca Europy (pokrycie suki przez utytułowanego samca może kosztować nawet tysiąc euro, płatne w trakcie krycia, bez względu na późniejszy efekt). Ale ceny atrakcyjnie wyglądających czworonogów mogą być dwu-, trzykrotnie niższe.

Psim modom zawsze towarzyszą rzesze pseudohodowców, którzy produkują to, na co jest akurat zapotrzebowanie – mówi Anna Bogucka, mając na myśli sprzedawców szczeniąt bez rodowodów. – Psy kupowane na giełdach czy ryneczkach mogą być cudownymi zwierzakami, mogą jednak również sprawić nie lada kłopot. Bo nigdy nie będziemy wiedzieli, czy zwierzę o nieznanym pochodzeniu nie jest przypadkiem potomkiem osobnika o agresywnych skłonnościach. A któregoś dnia może się okazać, że choć kupiliśmy goldena z zasady dobrze nastawionego do dzieci, ten, pod wpływem jakiegoś impulsu, zaatakował nasze potomstwo.

To nie jedyny problem z rasowcami bez rodowodów. Wiele z nich okazuje się później osobnikami słabymi, schorowanymi. I koszty ich leczenia znacznie przewyższają oszczędności przy zakupie.

W raporcie z badań „Czworonożni przyjaciele naszych domostw”, przeprowadzonych kilka lat temu przez OBOP, czytamy, że najwięcej psów (i kotów) posiadają osoby o niższym statusie społeczno-ekonomicznym. I tak psa można odnaleźć w aż 60 proc. gospodarstw o najniższym dochodzie i tylko w 30 proc. gospodarstw z dochodem mieszczącym się w najwyższych widełkach.

Psem przeciętnego Polaka jest mieszaniec.

Z obserwacji pracowników schronisk wynika, że od pewnego czasu do eleganckich domów trafiają coraz częściej najbardziej pokraczne wielorasowce. Widać potrzeba podkreślenia własnej odrębności przez osoby o wyższym statusie jest na tyle duża, że decydują się one na takie kroki.

To, że nie ma rasy warstw niższych, nie oznacza, że nie istnieje pies społecznego marginesu. Zdaniem hodowców jest nim pitbull, nawiasem mówiąc – nie uznawany przez kynologię za odrębną rasę. Rozmnażany najczęściej dla coraz popularniejszych w Polsce walk psów.

Większość psiarzy powiedziałaby, że trzyma pupile z miłości. – Psy wykazują istotną cechę przystosowawczą, która ułatwia i umila nasze międzygatunkowe współżycie. To neoteniczne, czyli dziecięce zachowanie i wygląd – mówi Katarzyna Podlaszewska, dziennikarka, socjolog, niegdyś badająca społeczne uwarunkowania popularności psów. Nieduża główka i wielkie oczy, nasuwające skojarzenia z ludzkim potomstwem, wręcz wymuszają w nas miłość. Ulegając pokusie antropomorfizacji przyjmujemy, że nasze uczucie jest przez czworonoga odwzajemniane. Wiele osób zakłada, że jest to miłość bardziej szlachetna i bezinteresowna niż ta, która zdarza się między ludźmi. A może to tylko nasze złudzenia?

 

 
   

© 2008 www.dogocanarioclub.com  Wszelkie prawa zastrzeżone

Projekt i wykonanie: Ewa Ziemska www.reygladiador.com